Ten tydzien minal mi abrdzo szybko i nim sie obejrzalam juz byl czwartek, a ja jeszcze nie bylam spakowana! Postanowilam to szybko zrobic, zeby miec za soba ta nudna czynnosc.
Poszlam do siebie do pokoju i spakowalam kilka ubran oraz kosmetyki.
Doszlam do wniosku,ze pojde szybciej spac, poniewaz musialam wczesie rano wstac.
Obudzilam sie o 7.
Zazwyczaj szykowanie sie zajmowalo mi conajmniej godzine, jednak tym razem bylam gotowa o wiele wczesniej, a do wyjazdu an lotnisko zostala ponad godzina. Nie wiedzialam co dalej ze soba robic.
Doszlam do wniosku,ze musze porozmawiac z mama. Przez ostatnie pare dni nie rozmawialysmy zbyt duzo, kazda z nas byla pochlonieta myslami.
Zeszlam do salonu. Moja rodzicielka siedziala na kanapie z ksiazka i kubkiem herbaty.
- Hej. - Powiedzialam siadajac obok niej.
- No hej. - Odparla podnoszac wzrok z nad ksiazki i patrzac na mnie.
- Mozemy porozmawiac?
- Jasne. Co jest? - Odparla odkladajac ksiazke na bok.
- Mamo, ja wiem,ze sie martwisz. Bardzo dobrze cie rozumiem. Ja tez sie denerwuje. Ty sie boisz o moja szkole i o to,ze to tak daleko, ze ich nie znam i moze mi sie cos stac. Ale zapewniam cie,ze nic zlego sie nie stanie. Jedyne czego sie boje to, ze chlopcy mnie nie polubia. - Powiedzialam spuszczajac glowe. Nie chcialam myslec o tym,ze cos moze pojsc nie tak.
- Kochanie, wszystko bedzie dobrze. Ciebie sie nie da nie lubic, a z tego co mi o nich opowiadalas to inteligentni faceci wiec na pewno dostrzega jaka jestes wspaniala. - Odparla moja mama przytulajac mnie czule.
- Dziekuje. - Wyszeptalam.
Pozniej rozmawialysmy o ksiazce, ktora lezala na stoliku i tak minela nam ostatnia godzina do wyjazdu. Gdy odjezdzalysmy, a potem szlam na samolot, czulam,ze zaczyna sie najpiekniejsza przygoda mojego zycia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz