Nie moglam tego tak zostawic. Byla godzina 22.
Moglam zadzwonic do Zayn'a i mu wszystko wytlumaczyc,ale bylo na to troche za pozno. Postanowilam,ze zadzwonie rano. W glebi serca mialam jeszcze nadzieje,ze cos wymysle.
Nie moglam tak po prostu sie teraz poddac. Akurat jak dostaje od losu taka szanse mam z niej zrezygnowac tylko z powodu glupie kasy? Nigdy bym sobie tego nie wybaczyla. Ale co mialam zrobic? Przeciez mnie na prawde nie bylo na ten wyjad stac, a nie mialam jak zarobic takiej duzej sumy.
Przez te rozmyslania nie zasnelam wogole. Ale o dziwo mialam mnostwo energii. To stres tak na mnie dzialal.
Godzina 8 rano. Wybierajac numer Malika mialam nadzieje,ze nie spi. Nie chcialam go budzic. Ale juz nie moglam dluzej zwlekac z rozmowa.
Po kilku sygnalach uslyszalam ten cudny glos.
- Hej. - powiedzial Zayn.
- Czesc. Mam nadzieje,ze cie nie obudzilam. - powiedzialam zawstydzona. Nie chcialam go odrywac od odpoczynku.
- Nie. Tak szczerze, to wcale nie spalem. - odparl.
- Ja tez nie..
- A co sie dzieje? - Spytal Malik. Slychac bylo troske w jego glosie.
- Mam maly problem. Z wyjazdem.. - odparlam czujac jak do mojej twarzy naplywa krew, mialam ochote sie rozplakac.
- Co sie dzieje Caren? Mow. Na pewno da sie to rozwiazac. - odpowiedzial spokojnie chlopak.
- Watpie.
- Mow. Postaram sie pomoc.
- No okey. Po prostu.. mnie nie stac na taki wyjazd Zayn. Nie pomyslalam o tym na poczatku, ale moja mama mi wczoraj uswiadomila,ze to na prawde zbyt droga sprawa dla mnie. Przepraszam,ale chyba nie bedziemy sie mogli spotkac. Tak bardzo cie przepraszam.. - Moj glos juz byl u kresu wytrzymalosci. Czulam jak wielka gula rosnie mi w gardle, a do oczu naplywaja lzy.
Nastala dziwna cisza. Po chwili uslyszalam smiech.
- P..powiedzialam cos nie tak? - Spytalam niepewnie.
- Przepraszam, ale na prawde, uwazasz,ze to problem? Przeciez to dla mnie zaden problem, moge zaplacic za wszystko. - Odparl rozbawiony chlopak.
- No co ty! To zbyt duzo Zayn!
- Przestan pieprzyc. Ja tyle wydaje na jednej imprezie. Wyluzuj. No chyba,ze nie chcesz sie spotkac a to tylko wymowka.
- Przeciez wiesz,ze bardzo chce sie spotkac... - wyszeptalam.
- To po problemie. Ja wszystko zalatwie, a pozniej do ciebie oddzwonie. Moze tak byc?
- Emm.. Pewnie. Zayn?
- Tak?
- Dziekuje.
- Nie dziekuj mala. Przeciez to ja zaproponowalem spotkanie. I juz przestan sie wszystkim martwic. Bedzie dobrze.
Po tych slowach Malik sie rozlaczyl a do mojego serca na nowo zawitala nadzieja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz