Zeszlam na dol, ponownie do salonu, zeby pogadac z mama o wyjezdzie.
- Hej.. - ppowiedzialam cicho.
- No co tam? Jak rozmowa? - spytala usmiechajac sie do mnie.
- Wszystko dobrze. Zayn chce sie spotkac.
- O, to super. To kiedy nas odwiedzi? - odparla mama.
- No wlasnie jest maly problem.
- Jaki? - spojrzala na mnie podejrzliwie.
- On nie przyjedzie tutaj. To ja jade do Londynu.. - odparlam szeptem spuszczajac wzrok.
- Nie ma takiej mowy! - Krzyknela moja rodzicielka.
- Mamo, ale ja musze sie z nimi spotkac! Blagam Cie! Zgodz sie!
- Carmen, masz dopiero siedemnascie lat, nie bedziesz mi podrozowac sama do innego kraju? Oszalalas?
- Ale ja tam musze byc, mamo. To moje najwieksze marzenie. Przeciez wszystko bedzie dobrze.. Blagam, zgodz sie..
- No dobrze? A masz na to pieniadze? Wiesz,ze nas nie stac. Bilet, hotel itd. Do tego twoja szkola. Przeciez nie mozesz od tak sobie przestac do niej chodzic.
- Ale to tylko pare dni.
- A pieniadze? Masz na to wszystko? - Odparla moja mama czujac,ze wygrywa. Przeciez ona miala racje. Nie bylo nas stac na takie wycieczki. Mama pracowala sama. Ojciec nas zostawil jak bylam mala.
Juz nic wiecej nie odpowiedzialam. Poszlam na gore, czujac jak moje marzenia pryskaja jak banka mydlana.
To koniec.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz